Leżąc w swojej sypialni i patrząc kątem oka na szklankę Pepsi z Danielsem, po którą sięgnę jak tylko skończę to zdanie myślę sobie, że mój ulubiony cytat "Od jutra nie piję" pozostanie chyba do końca mojego życia wyłącznie ulubionym cytatem. W sumie to sam nie wiem co o tym myśleć. Jak już jesteśmy przy cytatach to chodzi mi po głowie jeszcze parafraza jednego tekstu a mianowicie
"Hazard nie zabrał mi nic, to ja mu wszystko zabrałem".
Myślę, że powyższe zdanie najlepiej oddaje moją aktualną sytuację. No bo jak inaczej nazwać to, kiedy od grania za 2pln w profie czy też trzaskania freerolli bądź rozdawania śmiesznie małych depozytów na stolikach w parę lat udało mi się przeprowadzić na Maltę, będąc w sporym stopniu niezależnym finansowo. Po drodze udało mi się nie tracić tych 2pln na taśmy oraz nauczyć się, że QJs z UTG to nie nuts. Wszystko to zawdzięczam zamiłowaniu do hazardu i paru dobrym ludziom o podobnych zainteresowaniach, których spotkałem na swej drodze. I to wszystko. Warto mieć jakąś pasję, która pomoże zrealizować cel.
Blog nie będzie pokerowy, więc jak ktoś liczy na wykresy czy też analizy może zakończyć czytanie tutaj.
W styczniu 2011 miało miejsce jedno z ważniejszych wydarzeń w moim życiu. Moja firma zaproponowała mi przeprowadzkę na Maltę na godziwych warunkach. Trudno było się nie zgodzić. Po paru godzinach lotu odebrał nas kierowca i zawiózł wprost do firmowego apartamentu, gdzie mogliśmy siedzieć do czasu znalezienia mieszkania. Widok z balkonu:
Trochę się piło, trochę się pracowało. Firma była na tyle uprzejma, że nie cisnęła nas z pracą, więc właściwie codziennie oglądaliśmy parę mieszkań z różnymi agentami. Rynek nieruchomości jest tu dość dynamiczny. Potrafiliśmy po 3h od obejrzenia mieszkania zadzwonić, że jesteśmy zdecydowani i niestety okazywało się, że mieszkanie już wynajęte Mimo braku ciśnienia ze strony pracodawcy, na ogół zawsze ktoś musiał siedzieć w biurze, więc to też trochę utrudniało znalezienie dobytku. W końcu jednak udało się. Mieszkanko w Sliemie za stosunkowo małe pieniądze to coś idealnego dla mnie. Zresztą sami zobaczcie:
Nie będę wrzucał bardziej szczegółowych zdjęć bo nie o to chodzi Nie jest to może MTV Cribs, ale dla mnie i mojego ziomka jest to po prostu zajebiste mieszkanko. Gdy w końcu miałem swój adres wszystko poszło z górki. Załatwienie ID Card, konta w banku, ubezpieczenia, netu itd. Tak więc w 3 tygodnie w pełni się przeprowadziłem. W międzyczasie doszła moja paczka z monitorem i resztą ciuchów. 31 stycznia miałem urodziny tak więc jak na mnie przystało 2 dni wcześniej zaczęliśmy imprezy. Bawiłem się przez całe ten okres mniej więcej tak:
I tak więc minął cały styczeń a co za tym idzie przeprowadzka. Aktualnie pracuję na prawie pełny etat. Muszę powiedzieć, że praca w głównej siedzibie to jest jednak to. Jednostka w kraju nie umywa się do centrali firmy I nie zabierając tu zasług jednostce krajowej. Po prostu centrala to centrala.
Idę nalać sobie drugą szklankę. W między czasie czerwona dla Brazylii i 1-0 dla Argentyny.
I tutaj przechodzimy do meritum sprawy czyli tematu wpisu. Praca pochłania sporo czasu. Do tego zacząłem się zajmować ponownie bukmacherką, która też troszkę czasu zajmuje. Regularne granie więc raczej odpada z prostego powodu. Na chwilę obecną wolę wziąć kilka piw i iść ze znajomymi bądź też sam i po prostu kogoś poznać na plaży. Nie ukrywam, że głównym celem pokerowym była wolność, niezależność finansowa. Na chwilę obecną odnalazłem to wszystko tutaj. Nie mam już żadnej presji finansowej. I wiem, że dla niektórych śmiesznie może brzmieć słowo "wolność" koło "pełny etat" jednak tak się właśnie czuję. Na tej wyspie nikt się nigdzie nie spieszy, są siesty, uprzejmi ludzie. Czegokolwiek byś nie załatwiał zawsze usłyszysz "Allright my friend".
Tak więc na regularnego pokera brak czasu. Poważnie myślę nad scashowaniem całego rolla i zbudowanie wielkiego rolla bukmacherskiego ale to jeszcze przede mną. Nie oznacza to, że przestanę grać. W planie mam sporo satelit do większych wydarzeń na żywo i na tym się skupię w najbliższym czasie, jak tylko będę miał ochotę.
A więc droga społeczności TLP. Czas na skromne pożegnanie. Nie oznacza to, że portalu nie będę przeglądał bo będę to roił w wolnych chwilach chociażby z sentymentu (jakby nie patrzeć to mój "rodowity" portal pokerowy i stąd się nauczyłem najwięcej o tej grze). Jakby ktoś mnie szukał, znajdzie mnie pewnie na typujemy.pl/forum (jak nie można reklamować to daj znać Defrag) gdzie będę prowadził swój skromny temat z typami. Pewnie często co pewniejsze rzeczy też i tu podrzucę tak więc totalnie nie znikam.
Na marginesie jeszcze tylko dodam, iż parę osób do mnie pisało, że ma w planach przylot tutaj czy też na wakacje czy też do pracy itd. Wiadomo, że po miesiącu pobytu nie jestem wikipedią na temat Malty, jednak w razie czego służę skromną pomocą czy też w przypadku jakiś pytań (jak czegoś nie wiem zawsze mogę spytać na miejscu) czy też po przylocie. W końcu trzeba się trzymać razem
Kąciku muzycznego nie może zabraknąć. Kawałek idealnie oddaje mój aktualny stan emocjonalny:
Blog traktuję jako podsumowanie tego co chciałem osiągnąć od pierwszego momentu, gdy zacząłem grać w pokera. Można go sobie porównać z moim pierwszym wpisem tutaj. Na chwilę obecną, jestem osobą szczęśliwą.
Mówią na mnie NDZ.
Kocham życie, wolność i hazard.
Jakże lubiany przeze mnie cytat. W moim życiu ostatnimi czasy różnie się układa ale narzekać nie mogę. Jednego dnia rozmawiam ze znajomym na temat wyjazdu i dłuższego pobytu/pracy za granicą a następnego dnia Boss wzywa do biura i oferuje taki wyjazd na bardzo dobrych warunkach. Jak śmieszne staje się to, że wczorajsze "Jakbym miał możliwość to następnego dnia bym na 100% poleciał", zmienia się na "Raczej jestem chętny ale potrzebuje parę dni na zastanowienie". Koneserzy dobrych blogów (Ci, którzy czytają mój) wiedzą jaką mam postawę co do tego kraju i do życia. Parę dni to praktycznie było parę godzin przeznaczonych na krótką rozmowę z rodziną, krótką kalkulacją zarobków/możliwości itd. Ok Szefie - I'm in!
No to lecimy na...
Malta
400k ludzi z górką. Ciepło. Sucho. Imprezowo. Wszystko w zwolnionym tempie. Ogólnie mój klimat, nikt się nigdzie nie spieszy. Mają jedno kasyno. Grają w poksa i nie grozi za to kara śmierci. Wszystko blisko. Z ciekawostek Maltańskich.
1) 3 w nocy, kończymy kolejną flaszkę na plaży blisko ulic gdzie znajduje się większość klubów - centrum życia nocnego, blisko bardzo dobrego hotelu i wspomnianego kasyna. Nagle podchodzi nieznajomy i pierwszym jego pytaniem "Polska?". Oczywiście, że o 3 w nocy na plaży na Malcie spotkasz Polaków.
2) Wspomniana plaża. Nagle 2 dziewczyny wskakują do wody. Obok jest jeszcze dziewczyna z gościem. Laska się rozbiera (w sumie to cała) i wskakuje. No to lecimy z flaszką się przywitać Szwed, Włoszka, ktoś tam jeszcze. Pływamy, pijemy, krzyczymy itd. Podjeżdża policja. Coś nie tak panie władzo? Owszem. Nie można pływać nago - proszę się ubrać. Trzymane przeze mnie piwo czy też flaszki walające się po całej plaży mu nie przeszkadzały. Hałas również. I jak tu nie polubić tej Wyspy?
3) W taksówkach nie mają taksometrów. Więc zawsze wygląda to tak. How much? 20!. Cmon 10. 20! 10. 20!. Ok whatever. Idziesz 50-100 metrów i krzyk za Tobą. Ok, ok 12! Można się przyzwyczaić.
4) €. Jest stosunkowo tanio.
Moja praca. Co można robić na Malcie raczej każdy wie. Nie będę tu o niej wspominał. Po prostu zwykła biurowa robota
Termin przeprowadzki sam początek stycznia. Szukamy obecnie mieszkania. Miałem plan, żeby mieszkać samemu, jednak po paru przemyśleniach, zdecydowałem się na imprezowy Polski dom z 3 kumplami. Większe chaty są fajniejsze. Kontrakt można wytargować (a jakże inaczej) nawet na pół roku tylko więc zawsze będzie można się przeprowadzić jak się nie sprawdzi. Ceny są bardzo w porządku i spokojnie można znaleźć coś bardzo fajnego.
Poker
I dobrze i źle. Wspinanie się po stawkach ma to do siebie, że można szybko spaść. I ta którymś razem nie wytrzymałem, scashowałem większość rolla i upchnąłem na bezpiecznym koncie. Zostawiłem sobie wystarczająco aby pykać niżej i od tego czasu pionowa kreska w dół. Raczej zdaje sobie sprawę z czego to wynika ponieważ oglądanie kolejnych filmików Coga czy reszty ekipy z husng, czy też analizowanie rąk jest u mnie na porządku dziennym i zaczyna być trochę nudne. Zrobiłem sobie przerwę do poniedziałku i z nowym zapałem wracam do gry. Poker miał też swój udział w decyzji o wyjeździe. Jako, iż będę tam miał sporo wolnego czasu chciałbym naprawdę przykręcić śrubę. Chciałbym raz na zawsze dostać odpowiedź czy się do tego nadaje i po 6 miesiącach pobytu taką decyzję podejmę. Mam nadzieje, że życie na swoim + kompletna zmiana klimatu i otoczenia dobrze na mnie wpłynie.
Życie
Gdy już nawet moja dentystka (bardzo ładna kobieta), mówi do mnie, że trochę się przytyło to zaczyna być niedobrze. Mam prawie 2 metry i w okolicach tych 100kg ważę, jednak trochę się to wymyka spod kontroli. Mimo mojej filozofii życiowej, prowadzę często bardzo szybki i stresogenny tryb życia. Zasypiam o 4-5, wstaję o 9-10 (gdy muszę) bądź o 14-16 (gdy nie muszę). Parę dni pod rząd zdarzało mi się wstawać, gdy było już ciemno i niestety nie dane mi było zobaczyć słonecznego światła. Szczerze mówiąc zawsze chciałem tak żyć i nie widziałem siebie jako człowieka wyprzedzającego swój budzik z listą zadań do wykonania w ręku. Ciężko mi się oszukiwać, że na wyjeździe nie będę pił, imprezował do rana, spał 12 bądź 4h dziennie itd. Jednak gdy wracałem do Polski, na lotnisku we Frankfurcie kumpel zwrócił mi uwagę, że mam krew na wardze. Wyjąłem moją czerwoną gumę z ust i popatrzyłem na niego. Problem był w tym, że była to zwykła miętowa guma. Przyspieszonym krokiem do łazienki, splunąłem krwią i niby nic wielkiego, gdyby to, że nie mogłem przestać. Praktycznie lekko zacząłem się dusić własną krwią. Jak się skaleczę to nie lecę na pogotowie ale nie powiem, że trochę się przestraszyłem. Z 10/15 min tak poplułem, potem następne tyle albo lepiej cały czas czułem krew w gębie i w trakcie lotu przeszło. Pobyt był 4/5 dniowy, nie spałem dziennie więcej niż 4/5h + nie odmawialiśmy sobie na imprezach + strasznie źle znoszę loty (bóle głowy etc) więc ciężko mi wyczuć co to było. Fajki odstawiłem z miejsca na czas nieokreślony, alkohol co najmniej do świąt. Do lekarza nie idę.
Tak więc ta niecała godzina na lotnisku trochę zmieniła moje nastawienie do trybu życia. Przed wyjazdem kupuje sobie sprzęt do biegania i od stycznia lekka korekta planu dnia. Wystarczy jeść prawidłowo i trochę poćwiczyć i nie daję mojemu brzuchowi więcej niż 2 miechy. Nie jestem z tych co dopiero zaczną swoją aktywność fizyczną (też wam się skojarzyło seksualną?) bo parę ładnych lat ćwiczyłem szumnie nazywane MMA dość intensywnie (w sumie to ZA intensywnie). Potem przymusowa przerwa i wiecie jak to po przerwach. Aktualnie stan zdrowia nie pozwalał mi na coś więcej poza pływaniem w tym roku (nie chodzi o tryb życia, spowodowane "wypadkiem") ale od stycznia mam żółte światło od lekarzy więc powoli wrócę do formy (mam nadzieje).
Inne
Spora dyskusja w Blogu Z. Co miało zostać powiedziane - zostało. Chciałbym tylko nawiązać do jednego zdania. Z napisał, coś w stylu "W tym Blogu piszę o życiu, bo o pokerze nie mam w większości z kim dyskutować/nie ma sensu" Nie chcę zmienić sensu wypowiedzi ale mam nadzieję, że ją dobrze odebrałem. Patrząc choćby na mojego Bloga widać, jak dużo w nim pokera. Właściwie to nie wiem czy ktokolwiek z Was ma pojęcie na jakich stawkach gram. Więc dlaczego piszę na tlpoker? Ponieważ znaczna większość mojego życia to hazard. Dużo gram w pokera, interesuje się szeroko pojętym hazardem. Więc dlaczego tak mało tego pokera w pokerowym blogu? Po części podchodzę do tego jak do mojej pracy i informacji o tym ile zarabiam. Co to kogo obchodzi. Ale tak szczerze mówiąc nie do końca wiem dlaczego. Dlatego podczas wyjazdu zacznę poświęcać sporą część wpisu pokerowi. Myślę, że nie jestem już takim fishem jak rok temu i da radę pogodzić moje przemyślenia ze stricte pokerowymi wpisami.
Åšrodowisko
Mimo, że live właściwie się nie udzielam, internetowo sprawdzam właściwie wszystkie liczące się polskie portale, moim pokerowym domem jest właśnie tlp i tyle ile da się dowiedzieć/wywnioskować z internetu nie poznając ludzi tyle wiem. Co się rzuca w oczy? Środowisko coraz większe ale ciągle małe. Niby razem a ciągle osobno (choćby dzisiejszy temat PFFPS). Jak ktoś się wybije wyżej to na ogół znika. Ile znacie ludzi grających stosunkowo wysoko, którzy chętnie i często udzielają się publicznie? Myślicie, że Ci co kiedyś z zapałem pisali tu i ówdzie nagle przestali grać? Strasznie dziwne podejście ludzi grających do życia (choćby blog Z). Tworzenie jakiejś niepotrzebnej historii do prostej sprawy. Wszyscy moi znajomi (ok, zdecydowana większość) wie, że gram i że są z tego fajne pieniądze. Na imprezach nie wymyślam sobie życiorysu tylko mówię co robię. Nie pamiętam, żebym spotkał się z jakimś złym odbiorem. Część ludzi wie co to Poker (niespodzianka?), część z tych co nie wiedzą wykazują zainteresowanie tematem. Jak się poopowiada o WSOP czy innych większych turkach i wygranych (coraz częściej Polaków) to temat się kręci. Idąc dalej - bukmacherka spotyka się z jeszcze większym zainteresowaniem (głównie u facetów ofc). Lwia część wie co to Prof (aktualna Fortuna) itd. Ostatnia część po prostu nie wykazuje zainteresowania, czasem niesmak ale ludzie. Równie dobrze mógłbym powiedzieć "Jestem pianistą". Część ludzi się zajara tematem, część nie. Może obracam się w naprawdę dziwnym środowisku ale zwrot "Rzuciłem studia, mam pracę biuorwą + zajmuje się hazardem" budzi raczej ciekawość (czy da się z tego żyć, czy jest ciężko, legalnie, fajnie itd) niż niechęć. I nie przedstawiam tego jako hobby. Raczej jako pół na pół z pracą jeżeli chodzi o źródło zarobków. Co prawda Babci jeszcze nie wytłumaczyłem do końca z czym to się je (Pozdrawiam Babciu! Pyszny był ten schabowy ostantio), ale ludzie! W przedziale 20-28/30 ludzie nie są idiotami, którzy chcą dostać papier i mieć posadkę państwową. Naprawdę.
KÄ…cik Filmowy
Tak ogólnie zapraszam na moje konto na Filmwebie. Portal jest mega bezpieczny, nigdy nic nie wyciekło Tak wiem. Gej i frajer bo nie na IMDB. Jakoś tutaj wpierw założyłem i zostałem. Że Polskie nie znaczy, że gorsze! (I kto to mówi)
Zajebisty film, zajebisty soundtrack. Nic tylko oglądać. I to, że gra ta Cera nie ma nic do mojej oceny. Szczerze polecam na odstresowanie.
Social Network 7/10
Dobry film. Ogląda się z zaciekawieniem, mimo, że jako tak wiemy jak to się będzie toczyło. Również mogę polecić.
Salt 5/10
Nie tak kiepskie jak gadają. Obejrzałem bez ziewnięcia. Nie jest to coś bardzo ciekawego ale złe nie jest. Jak się nudzisz w nocy to czemu nie.
Twilight Eclipse 3/10
Tak wiem - GEJ!. Akurat nie było nic innego pod ręką. Wytrzymałem godzinę. Totalnie nie ma sensu, jeden typ chodzi non stop bez koszulki. Ogólnie Dracula się w trumnie przewraca. Jak myślisz, że Twoje życie nie ma sensu - obejrzyj. Zobaczysz, że nie tylko ono Ogólnie właśnie leci w tle bo chce znać zakończenie.
Ta Bella to dziwka, a ten typ znowu wszedł do namiotu bez koszulki, mimo, że na dworzu napierdala śnieg. Tak wiem, jest wilkołakiem i mu ciepło. Guys, srsly?
Koniec
Się rozpisałem. Nie przekazałem nawet połowy tego co chciałem ale wciąż pracuje nad przelewaniem myśli na słowo pisane. Tyle u mnie. Przed nowym rokiem dodam pewnie jeszcze jeden wpis a od stycznia nowy etap w moim życiu. Wiecie co jest mile widziane w komentarzach więc to wszystko. Dziękuje za uwagę.
Pokój
Ps: Podpisuje się pod każdym słowem! Zapraszam do poświęcenia tych 2:39, szczególnie teraz, w nocy.
Ps2: Przecinki, kropki itp. poprawione. Teraz powinno się dać przeczytać.